Just Cause 2

0
81
Rate this post

Just Cauce 2 to tytuł bardzo ciekawy, który mimo wszystkich swoich mankamentów porwał mnie na długo. Pod postacią Rico Rodrigueza wcieliłem się w postać wywrotowca , który na odległej wyspie Panau zaangażował się w obalanie miejscowego rządu. Nie fabuła jest jednak silą pozycji, ani nawet misje jakie przyszło mi wykonać. Gra urzeka olbrzymią wprost swobodą rozgrywki. Wyspa jest naprawdę ogromna, zaludniona i cała do mojej dyspozycji. Rozbijałem się po niej wzdłuż i wszerz, godzinami oglądając, próbując, majstrując przy wszystkim i ku mojej wielkiej radości nikt ani razu nie zwrócił mi uwagi, że jestem w niewłaściwym miejscu. Ku jeszcze większej radości twórcy zostawili graczowi wolną rękę zarówno w wyborze wykonywanych misji jak i sposobie rozwiązywania większości z nich. Wykonywanie oczekiwań zleceniodawcy to kilkanaście godzin zabawy, a jest jeszcze lokalna partyzantka, która ma równie mocne zapotrzebowanie na bohatera z medalem kongresu, który wysadzi w powietrze i rozwali czasem to i owo…

 

Przede wszystkim trzeba jednak powiedzieć, że gra jest niesłychanie dynamiczna i nie są to przesadzone słowa. Akcji starczy tu na kilka innych tytułów wszelkiego rodzaju, zaś „poważne” misje są tak naprawdę pretekstem do rozbijania się po wyspie i radosnego demolowania rządowych obiektów. Są bohaterowie, których motywacją jest patriotyzm i oddanie dla kraju. Nic z tych rzeczy! Rico po prostu uwielbia oglądać wybuchy i fruwające w powietrzu elementy czegoś co było oznaczone jako własność rządowa! Ja zaś oddałem się tej radości wraz z nim bez reszty siejąc radosne spustoszeni gdzie tylko przyszła nam obojgu na to ochota.

Co za tym idzie, gra wymaga pewnego specyficznego podejścia. Jest w wielu miejscach bardzo umowna. Dotyczy to zarówno zachowania realizmu, modelu fizyki, jak i wiarygodności psychologicznej i etc. Gracze, dla których takie kwestie są istotne nie powinni się angażować w tytuł. Tutaj po prostu wszystko jest pretekstem do okładania bombami lotniska, odpierania falowych ataków nieprzyjaciół lub szalonych pościgów pomiędzy palmami. Potraktowany jednak z przymrożeniem oka prezentuje ogromne bogactwo i zaskakującą dynamikę, wizualne efekty, zaś działalności gracza są prawdziwą nagrodą dla oczu i ducha.

 

Fabuła jest tu również tłem dla zabawy a nie motywem przewodnim. Graficznie gra jest bardzo ładna, zaś dźwięk nie ustępuje wyglądowi. Mechanika walki nie jest zbyt rozbudowana, ale jest prosta, czytelna i do opanowania przez początkującego gracza w ciągu kilkanaście minut zabawy. Świat dany do dyspozycji jest naprawdę ogromny, zaś swoboda rozgrywki rzuca na kolana.

Problemem jest slaby scenariusz, natomiast znaczne bardziej odczuwalne są zdarzające się chwilami spadki animacji i sztuczna mimika napotkanych postaci. Gra sprawia wrażenie nie do końca oszlifowanej, co widać szczególnie w ruchach i zachowaniu postaci niezależnych, które wyglądają nieco sztucznie. Jednak żaden z tych mankamentów nie psuje radości zabawy i w przypadku Just Cause 2 pozytywne wrażenia przeważają zdecydowanie nad negatywami. Szybko zresztą okazało się, że gra w pewnym sensie „wygrała ze mną”. Od pierwszych minut narzuciła takie tempo akcji, że nie miałem czasu zajmować się drobiazgami i detalami.

Just Cause 2 to świetna pozycja dla osób ceniących sobie relaksującą i niezobowiązującą zabawę. Miłośnicy akcji znajdą jej tu aż w nadmiarze. Nie polecam produktu osobom dociekliwym, dla których ważną sprawą w grach jest wszelkiego typu realizm przedstawianego świata ponieważ umowność tytułu (w tych kwestiach) szybko może pozbawić je radości zabawy. Dla mnie osobiście stała się tytułem, który zajął poczesne miejsce na półce i do którego czasami wracam z prawdziwą radością. Minęło kilka lat od premiery a Just Cause nie zestarzała się ani odrobinę. Nadal porywa, wciąga i zachęca do najdzikszych eksperymentów, demonstrując tężyznę, której może jej pozazdrościć większość dużo młodszych tytułów.