Crusader Kings II – recenzja

0
89
Rate this post

Jakie budynki wybudować? Kogo podbić gdy skończy się zima? Jakie technologie opracowywać? To kwestie, które od zawsze nurtowały nas w grach strategicznych. Crusader Kings II – najnowsze dzieło Paradox Interactive – również zmusi nas do odpowiedzi na te pytania, ale tak naprawdę będą one tłem do wydarzeń, z jakimi będziemy musieli się zmierzyć podczas naszej przygody.

Druga część wydanej w 2002 roku strategii, ponownie zabierze nas do średniowiecza, ale nie do tego, którego lizneliśmy na lekcjach historii, gdzie najważniejszą datą do zapamiętania był rok 1410. Crusader Kings II to tytuł traktujący o średniowieczu pełną gębą, gdzie rodzinne intrygi, ukryte niemoralne działania pod szyldem chrześcijańskich pobudek, morderstwa i oczernianie są na porządku dziennym, a „Moda na Sukces” ze swoim milionowym odcinkiem to tutaj mały pikuś.

Jak zostać królem w 1066?

Zabawę zaczynamy w 1066, królem ( a dokładniej księciem, bo królem nieco później) polski w tym czasie był Bolesław II Szczodry (ten, który pokroił biskupa Stanisława). Jako, że zawsze lubowałem się patriotycznych hasłach, nie zastanawiałem się długo i posadziłem swój szacowny tyłek na polskim tronie. Crusader Kings II daje graczom możliwość wcielenia się w dowolną postać, niekoniecznie króla, może to być Hrabia, Lord, który awansując w hierarchii społecznej, być może pewnego dnia zostanie władcą całego Państwa. Ja postanowiłem na początek iść po najmniejszej linii oporu i kontynuowałem historię dynastii piastów, jednakże trochę inaczej, aniżeli zostało to zapisane w kronikach. Postawiłem sobie prosty cel – odzyskania pomorza i osiągnąłem go, było to jednak za mało jak dla mnie, bo wtedy tak naprawdę gra rozpoczęła się na dobre.

 

Crusader Kings 2 ma to do siebie, że nie zakłada graczowi konkretnego zadania do wykonania i to jest w tym piękne. Sami planujemy i realizujemy z różnym skutkiem nasze ambicje. Czas toczy się czasem szybciej czasem wolniej, jednakże powiedzenie „cierpliwość jest cnotą”, w przypadku tej średniowiecznej strategii sprawdza się w stu procentach. Osobiście wiele razy się o tym przekonałem, chociażby przy walkach o pomorze. Realizując swój wspaniałomyślny dla naszego państwa plan, nie wpadłem na pomysł, żeby poukładać sobie najpierw stosunki z innymi plemionami i po ataku na Gdańsk, cała horda pogańska rzuciła się na moją, dużo mniej liczną armię. Na całe szczęście mój mariaż z duńską królewną okazał się trafiony, bo Skandynawowie przybyli mi w porę z odsieczą.

Średniowieczna opera mydlana

Nie bitwy i rozwiązania ekonomiczne, ale elementy rodem z RPG, które w żaden sposób nie zostały oskryptowane i pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie, są esencją tej gry. Kilka razy poczułem się jak prawdziwy Bolesław, kiedy biskup Nowego Sącza postanowił spiskować przeciwko mnie. Chodziło mi po głowie uwięzienie go i pokazanie jakim to jestem tyranem. Średniowieczne decyzje jednak wcale nie były takie proste, a gdy państwo było słabe, narażenie się innym wasalom, mogło szybko skończyć się detronizacją. Oczywiście zawsze można nadać kilka przywilejów dla świętego spokoju, ale kiedyś przyszłoby też zapłacić za to inną cenę. Dystrybucja ziemi w takich sytuacjach przychodzi również z łatwością, gorzej jednak jeżeli chcemy kogoś wydziedziczyć, obawiając się rozbicia dzielnicowego. Na szczęście osłabić pozycję rywala można na kilka innych sposób, chociażby obsmarować naszego nieznośnego podwładnego bądź przeciwnika faktem o jego homo-popędach. W czasie gry co chwilę pojawiają się informacje o tym, że ktoś spiskuje za plecami, ktoś chce kogoś zabić albo ktoś lepiej nadaje się na stanowisko szpiega, biskupa, głównego doradcy czy nawet następcy. Otoczeni przez wielu ludzi na dworze, niejednokrotnie będziemy musieli wybierać między złem, a większym złem, które wcale nie musi być gorsze.

 

Crusader Kings II zafunduje nam także całą masę rodzinnych perypetii. Przyrodni bracia, wyrodne matki, niezdyscyplinowani synowie czy też wiecznie niezadowolone córki, a za wszystkim jak się później może okazać stoi żona. W tej epoce zabicie małżonki bądź prawowitego następcy, czy też utemperowanie matki planującej zabójstwo twojego przyrodniego brata, to rzecz jak najbardziej normalna i czasem ostateczna, ale i skuteczna. Władca na dylematy moralne wystawiony jest każdego dnia i lepiej, żeby czasem miał nie tylko stalowe nerwy lecz również stalowe serce. Najbardziej przerażające jest we wszystkim to, że wychowujesz ludzi, ustalasz prawa gwarantujące im przywileje, kształcisz ich, oddajesz im pod władanie ziemie po to by rządzili po tobie jak najlepiej, a ostatecznie i tak zmuszony jesteś do czynów okrutnych i bezlitosnych. Gdzie popełniłeś błąd? Być może wysłałeś potomstwo do złego nauczyciela? Być może poświęcałeś mu za mało uwagi wieczorami? Być może źle z nimi rozmawiałeś? A być może sam byłeś taki zepsuty, że wzięli z Ciebie idealny przykład, bo jak się okazało decyzja o wyrżnięciu połowy europejskich lordów – tylko z powodu, że w ich żyłach może płynąć krew twojego rodu, dająca im pozycje jako pretendenta do tronu – nie była jednak do końca przemyślana. [highlight color=”yellow]Crusader Kings II oferuje tyle niezliczonych możliwości i rozwiązań, że gdyby ktoś potrzebował scenariusz na średniowieczną operę mydlaną, to nie musiałby daleko szukać, wystarczyłoby trochę pograć i fabuła napisałaby się sama.[/highlight]

Mądrze wybieraj Casus Belli

Tak brzmi jedna z wskazówek, która pojawia się podczas wczytywania gry. Granie jako władca polski, która była w tym czasie przedmurzem chrześcijaństwa, miało swoje wady i zalety. Argument do wyprawy przeciwko innowiercom jest wygodny, ale i może skończyć się fatalnie, gdyż jak się później okazuje porywamy się z motyką na słońce, co doskonale obrazuje wspomniane wcześniej moje podbijanie pomorza. Co w sytuacji gdy przyjdzie nam wypowiedzieć posłuszeństwo królowi, bądź innemu chrześcijańskiemu władcy? Na to także są sposoby. O ile w pierwszym przypadku, gdy nasz zwierzchnik okazuje się tyranem, nie tylko wypowiedzenie wojny będzie łatwe, ale i skonstruowanie solidnego spisku, na którego czele stanie my – rzecz jasna – niesieni wielką charyzmą na sam tron przez naszych sprzymierzeńców (to oczywiście pozytywne zakończenie tego scenariusza). Poza oczywistymi przesłanki do buntu czy ataku, istnieją też te, które istnieć nie powinny – spreparowane, czym zajmie się już nasz bardziej udolny, bądź nieudolny doradca.

 

Jeśli jednak chodzi o samą walkę, to mam kilka zastrzeżeń. Crusader Kings 2 jest na tyle świetną i wciągającą grą, że nie potrzebuje silnika Frostbite 2.0 po to, by zagwarantować rozgrywkę pełną emocji. Jednak w całej strategicznej myśli Paradoxu, zabrakło mi jednego, strategi bitewnej. Zupełnie nie przeszkadza mi fakt, że jakiś tam klocek imitujący rycerza macha mieczem w drugi podobny klocek. Przed bitwą mogę rozdzielić jednostki (których rodzajów swoją drogą jest mało i podzielono to w zbyt oczywisty sposób) na flanki i centrum, ale to tak naprawdę jedyny element strategii czysto batalistycznej. A gdyby tak dodać jeszcze mały panel strategi dla samej potyczki stricte, większe pole manewru i kilka rozkazów wydanych w czasie bitwy, do tego dodać warunki atmosferyczne czy też inne czynniki, to gra u mnie miałaby dziesięć punktów (czy ja aż tak dużo wymagam?).

Warto czy nie warto? – werdykt

Nie będę owijał w bawełnę, ta gra to mistrzowska strategia, jeżeli ktoś lubi tę kategorię, to nie powinien się zastanawiać. Polska premiera Crusader Kings 2, odbędzie się w maju i tutaj zaznaczam i przestrzegam, że jeżeli ktoś się męczy z językiem angielskim, to sugeruję uzbroić się w cierpliwość i poczekać na polską wersję językową.