Gunman Clive – recenzja

0
107
Rate this post

Kowbojskie klimaty nie cieszą się raczej zbyt dużym zainteresowaniem wśród twórców gier komputerowych. Poza fenomenalnym Red Dead Redemption, miłośnicy rewolwerowców nie mieli raczej w co pograć. Na szczęście z pomocą przychodzą twórcy gier niezależnych, takich jak Gunman Clive.

Gra jest połączeniem dwuwymiarowej strzelanki i platformówki, w której wcielamy się w rolę tytułowego bohatera. Po uruchomieniu gry szybko dostrzeżemy bardzo interesujący i nietypowy styl graficzny. Całość przypomina szkice wykonane ołówkiem i kredkami i o dziwo – sprawdza się to nieźle. Wśród barw dominują przede wszystkim kolor żółty i pomarańczowy, co dodatkowo potęguje uczucie, że akcja gry dzieje się na Dzikim Zachodzie. Co ciekawe, pomimo tak prostej stylistyki graficznej, oddano nam możliwość ustawienia całkiem wysokiej rozdzielczości, dzięki czemu gra nie odstrasza, a wręcz przeciwnie – wygląda naprawdę nieźle. Muzyka jest raczej przeciętna, ale przy stosunkowo krótkim czasie gry raczej nie powinna zacząć nas irytować. Gorzej wypadają pozostałe dźwięki, które są po prostu słabe.

Fabuła została tylko delikatnie zarysowana. To niewielka produkcja, która wypuszczona została również na platformach mobilnych, więc nie oczekujcie masy zwrotów akcji  historii, która na długo przyciągnie Was do ekranu. Generalnie chodzi o to, że źli bandyci porywają córkę burmistrza. A kto może ich powstrzymać? Zgadliście – Gunman Clive.  W tym celu musimy przebrnąć przez 16 zróżnicowanych etapów, począwszy od tradycyjnych, spod znaku „skacz i strzelaj”, poprzez nieco bardziej wymyślne, np. na pociągu lub w kopalni. Twórcy udało się znaleźć fajny balans pomiędzy strzelaniem, a etapami zręcznościowymi, dzięki czemu rozgrywka nie jest monotonna, chociaż przy tak krótkiej grze (można ją ukończyć w 2-3 godzinki), nie jest to raczej nic dziwnego.

Na końcu z każdego etapów czeka nas…starcie z bossem. O dziwo, zostali oni zaprojektowany w ciekawy sposób. Każdy nie tylko inaczej wygląda, ale wymaga również innego podejścia. Uwierzcie mi też, że pierwsze próby mogą okazać się bardzo irytujące. Gra momentami jest naprawdę trudna, ale wszystko jest jedynie kwestią nauczenia się zachowań przeciwników, tego kiedy i w jaki sposób nas zaatakują. Gdy poznamy te schematy, to nagle stwierdzimy, że nie jest wcale tak trudno, jak wydawało się jeszcze przed kilkoma minutami.

Gunman Clive to ciekawy miks nowoczesnej estetyki z gameplayem w stylu retro. Jeśli dawniej zagrywaliście się w Megamana, to poczujecie się tutaj jak w domu. Nie można też zapomnieć o BARDZO niskiej cenie. Grę na Steamie kupicie za 1,99 Euro, bez żadnej promocji. 8 zł to mniej niż bilet do kina, a bawić będziecie się całkiem dobrze.