Bez metafor się nie da, potrzebuje ich język codzienny, poezja zwłaszcza, teksty hiphopowe także. GrubSon metaforyzuje czasem sprawnie, szczyt góry to w jego tekście nie tyle swobodne połączenie dwu rzeczowników, co metafora właśnie – „tajemnicze miejsce spotkania po śmierci”.
Metafora nić życia (nić Ariadny może niektórym przyjść na myśl) już taka świeża nie jest, a gdy się jej w kontekście przyjrzeć: nie wiadomo, do jakich rozmiarów ciągnęła się będzie (oj, z szykiem jest GrubSon na bakier) ta nić, to już tak poetycko nie jest, bo rozmiar nici mnie nie przekonuje.
A już metafora ciało ludzkich mas, którego to ciała pragnie koszmarna ziemia – chyba się autorowi niespecjalnie udała, wyrażenie: masa ciał, rozumiem, ale ciało mas?
Się porobiło, ta zmiana szyku zaimka się (szyk przestawny), typowa dla nonszalanckiej, potocznej polszczyzny (się wie, się ma) w tekście hiphopowym jest zupełnie na miejscu, nawet takim, które od aforyzmu nie stroni: Rodzimy się, by żyć, żyjemy, by umierać.
Język jest zbiorem wygasłych metafor, czasem dobry tekst je ożywia na nowo.
GrubSonowskie w głębi duszy to utarte wyrażenie frazeologiczne, oznaczające nie tyle to, co skrywane, a raczej to, co prawdziwe na mocy wewnętrznego przekonania.
Kolejne utarte wyrażenia frazeologiczne: ramię w ramię i dzień w dzień nie wnoszą wprawdzie do tekstu dodatkowych znaczeń, ale użyte nieopodal siebie przykuwają uwagę podobieństwem budowy. Lepszy z GrubSona frazeolog niż metaforysta.

słowa kluczowe: grubson na szczycie, rodzimy się by żyć żyjemy by umierać, grubson na szczycie tekst, na szczycie grubson, na szczycie góry tekst