Po siłach opresyjnego Imperium czas rzucić okiem na szlachetnych wojowników o wolność i demokrację, czyli członków Sojuszu Rebeliantów. W tym przypadku znanych od pierwszej scen nowej nadziei żołnierzy okrętowych, czyli Fleet Troopers.

OPAKOWANIE

Podobnie jak szturmowcy modele zapakowane są w podwójne kartonowe pudełko, a następnie w morze woreczków strunowych.

SKŁADANIE

Modele podzielone są na korpusy wraz z nogami, osobne główki oraz ręce. Nie ma problemów z ich łączeniem, choć spasowanie rąk wydaje się gorsze niż Death Troopers. Rzeźby są również prostsze, ich detale nie są tak ostre. Musi to być efekt wcześniejszego opracowania i wydania tych modeli.

ESTETYKA

Figurki przedstawiają żołnierzy rebelii znanych każdemu fanowi gwiezdnych wojen. Mamy więc lekkozbrojnych wyposażonych jedynie w białe kaski i pistolety blasterowe. Jeden model uzbrojony został w broń długą w postaci strzelby dyskryminującej leworęcznych, bo jej przeładowanie jest w postaci uchwytu z lewej strony lufy.

Moim zastrzeżeniem po malowaniu jest fatalny pomysł, by modele miały puste oczy niczym u greckich rzeźb z brązu. Rozwiązanie to utrudnia mocno namalowanie oczu.

Rebelianci nie są tak ogromni, jak czarni szturmowcy w porównaniu z modelami 28 mm. Postawienie ich na mniejszych podstawkach powinno pozwolić by nie wyróżniali się na tle figurek innych producentów.

PODSUMOWANIE

Fleet troopers to zestaw dobry dla fanów oryginalnej trylogii. Klasyczny wygląd i poprawne wykonanie.