Kolejnym imperialnym modelem jest dość niszowa jednostka jeźdźców na wielkich jaszczurach, którą to można zobaczyć na Tatooine w IV epizodzie.

OPAKOWANIE

Tym razem ogromniaste pudełko od FFG wydaje się bardziej uzasadnione, choć nadal w porównaniu z podobnymi produktami od GW czy Privaters Press jest dość puste i duże.

SKŁADANIE

Figurka wielkiego jaszczura jest podzielona na kilka elementów, co jest dość niespotykane jak na figurki do legionu. Ich spasowanie jest poprawne, ale niektóre elementy trzeba lekko przyciąć w miejscu łączenia, by dobrze pasowały. Usuwanie nadlewów jest łatwe.

Zestaw podobnie jak pudełka bohaterów pozwala na wybór tego, z jakim orężem złożymy model, mamy do wyboru aż 4 – kijek, blaster wcale-nie-niemieckiej produkcji, inny ciężki blaster oraz miotacz ognia. Ponieważ mamy dwa korpusy z głowami oraz duży pin, więc bez problemu możemy mieć dwie wymienne opcje bez magnesów.

ESTETYKA

Rzeźba przedstawia dużego gada dosiadanego przez pojedynczego szturmowca. Bestia wygląda na całkiem znudzoną swoim zadaniem, a jej skóra pokryta jest grubymi łuskami. Bo bokach siodła znajduje się dużo toreb, zapewne z zapasami niezbędnymi do operowania na pustyni. Figurka jest trochę nudna i niezbyt jest co o niej pisać bez czepiania się.

MALOWANIE

Pod pędzel wpadły mi aż trzy pudełka tego typu, więc każdego stworka pomalowałem w odmienny sposób. Tym razem zignorowałem oficjalne kolory i nadałem przerośniętym jaszczurkom kolory inspirowane schematem rozwoju smoka z zamku czarnoksiężnika z herosów 2. Mamy więc zielonego, czerwonego i czarnego gada. Szturmowcy są pomalowani mocno na biało podobnie do metody użytej przy śnieżnych, również w przeciwieństwie do filmowej, brudnej od pyłu wersji.

Jednak tym razem dzięki temu nie kontrastu między podstawką a modelem w innym klimacie.

PODSUMOWANIE

Dewback rider to całkiem przyjemny model wielkiego jaszczura z dużą jak na Legion możliwościami kombinowania ze złożeniem.