Dawno na blogu nie gościły modele od Prodosa, więc czas to zmienić recenzją figurki do systemu, który umiera dość często, czyli Warzone nie-tak-bardzo-Resurection.

OPAKOWANIE

Model zapakowany jest w standardowe dla późniejszej fali wydań tego producenta kartonowe pudełko z wkładką z gąbki. Zapewnia ono ochronę przed warunkami zewnętrznymi, ale pozwala częściom figurki na przemieszczanie się w środku. Szczęśliwie meka ma duże elementy odporne na tego tupu ruchu. Kartonik jest bardzo praktyczny do przenoszenia małych grup modeli po włożeniu do niego drugiej gąbki.

SKŁADANIE

Model składa się z kilku segmentów, które łączą się ze sobą kulistymi wypustkami. O ile w przypadku nóg są one dobrze odlane na korpusie, to ręce mają je straszliwie zmaltretowane. Większość elementów jest dobrze odlana, niestety ten egzemplarz jest tragiczny, jeśli chodzi o rękę z działkiem – linia podziału formy jednocześnie jest linią niedolanych detali o dziwnych nadlewów. W innych elementach też zdarzają się nadlewy w problematycznych miejscach jak wyloty silników na plecach.

Zakupiona lata wczęśniej meka pozbawiona była takich problemów. Możliwe, że jest to owoc zużycia się form przed stratą praw do wydawania gry, lub też zwykłego niechlujstwa i braku dobrej kontroli jakości u Prodosa.

ESTETYKA

Figurka przedstawia znacznych rozmiarów humanoidalnego robota o proporcjach bardziej przypominającego zawodnika sumo niż zwykłego człowieka. Pozbawiony głowy kadłłub mocno wystaje do przodu, tworząc pochyloną płytę pancerną. W lewej ręce mech wyposażony jest w trójlufowe działko obrotowe z magazynkiem, a prawe dzierży ostrze energetyczne nad zaciśniętą pięścią. Poza jest dość statyczna, oddając ciężar opierającej się na potężnych nogach machiny.

PODSUMOWANIE

Meka to estetyczna figurka pasująca do szerokiej kategorii gier – od cyberpunka po różnego rodzaje przygód sci-fi. Choć z powodu końca produkcji będzie można ją znaleźć po opłacalnych cenach, należy dobrze sprawdzić stan odlania modelu, bo ten może być niestety skrajnie różny.