Gwiezdnych Wojen nie widać końca. Tym razem rzuciłem okiem na imperialnych zwiadowców, znanych z wysokiego przyciągania do drzew na Endorze.

OPAKOWANIE

W kwestii opakowania od FGG bez zmian. Duże dwuwarstwowe pudło, ogrom woreczków strunowych. Ładne, ale niepraktyczne w swojej roli.

SKŁADANIE

Standardowo dla modeli od FFG głowa i ręce są osobnym elementem od reszty figurki. Spasowanie jest dobre, jakość detali jest średnia. Są zauważalnie prostsze i mniej wyraźne niż w modelach wcześniej recenzowanych komandosów.

Widać więc, że nowsze pudełka do Legionu mają rosnącą jakość rzeźb, a wczesne pudełka nie zachwycają.

ESTETYKA

Klasyczni zwiadowcy imperium znani od VI epizodu prezentują lżej wyposażoną piechotę niż ich bardziej znani kuzyni. Choć w mej opinii są oni trochę zbyt lekko uzbrojeniu. Tylko jeden z nich ma mg 34 jako karabin wyborowy, reszta ma jedynie malutkie pistolety. Mamy również żołnierza z minami oraz dowódcę z lornetką.

Pozy są różnorodne, od przykucniętego strzelca po wyprostowanego dowódcę.

PODSUMOWANIE

Zwiadowcy to udane rzeźby, choć w porównaniu z nowszymi pudełkami do Star Wars Legion wypadają zauważalnie gorzej. Osobiście nie podoba mi się niepraktyczne w ich roli uzbrojenie.